Breaking News

środa, 6 czerwca 2012

Jak znajduję czas na chiński; podsumowanie 2 lat nauki

Pod jednym z ostatnich wpisów  CardamomTea prowadząca blog Delving into languages zadała mi pytanie:

"Język chiński jest, jak sama pisałaś, językiem któremu się trzeba oddać całym sobą. Jak godzisz życie zawodowe/studenckie, naukę pozostałych języków i jeszcze do tego chiński? A są jeszcze przecież inne obowiązki."

Początkowo chciałam napisać odpowiedź w komentarzu, ale ta ostatecznie wyszła mi tak długa, że postanowiłam ją umieścić w nowym poście :)

Witaj. Dziękuję za komentarz. :)

To prawda, moją codzienność wypełnia wiele czasochłonnych obowiazkow, których nie mogę odkładać na później. Na zycie zawodowo-studenckie (to u mnie idzie w parze) poswiecam zazwyczaj conajmniej kilka godzin dziennie, do tego mam dwie corki w wieku 3 i 4 lata, którymi opiekuję się samodzielnie, bowiem maz wiecznie przebywa po za domem. Gotuje, sprzatam, prasuje itp. A zatem teoretycznie nie starcza mi juz czasu na nic, a  wrecz na sen brakuje, czasem nawet się śmieję, że nie mam czasu oddychać, ale! Dla mnie nauka jezyka to nie jakis regularny, okreslony czas z jezykiem w konkretne dni. Dla mnie to styl zycia. Nawet gdy nie przesiaduje nad podrecznikiem to dalej w sobie mam świadomość nauki m.in. chińskiego. Gdy jestem ogólnie zbyt zmęczona na robienie czegokolwiek to zamiast bezmyslnie przelaczac kanaly w tv w poszukiwaniu jakiegos filmu, ktory pewnie i tak widzialam juz conajmniej dwa razy, swiadomie wlączam sobie jakis film badz drame tajwańską. Lubię je oglądać a i niezwykle wiele dobrego 'mój chiński' z nich czerpie. One mnie przenoszą na Tajwan, osłuchuję się z językiem, próbuję czytać zarazem chińskie znaki, powtarzam zasłyszane zwroty.  Za dnia czesto podczas wykonywania roznych czynnosci slucham muzyki w jezyku chinskim. Na facebooku 'lubię' wiele stron chińskojęzycznych, więc zawsze gdy tam zaglądam to coś po chińsku wpada w oko.  Podczas drogi gdzieś, lub wykonywania jakichś prac domowych słucham czegoś po chińsku, jakiegoś kursu, jeśli świadomość nie jest zmęczona, bądź po prostu radia. A jeśli tylko mam możliwość to nigdy nie mijam sklepów chińskich obojętnie, wchodzę aby choćby tylko się przywitać po chińsku. :) Po za tym staram się korespondować od czasu do czasu również po chińsku.
Ten kontakt z językiem i kulturą, w tym przypadku konkretnie Tajwanu, sprawia że funkcjonuję w pewnym 'trybie tajwańskim', osobą jestem w Grecji, duchem częściowo tam. Wytworzyłam sobie namiastkę tajwańskiej rzeczywistości, która sprawiła, że moje serce tęskni za Tajwanem i jego prawdziwą rzeczywistością, mimo że przecież nigdy tam nie byłam. Często reaguję po chińsku, staram się w określonych sytuacjach mówić do siebie w tym języku. Wielokrotnie moje własne odbicie w lustrze sprawia, że czuję się dziwnie jako człowiek rasy białej..;P

Podsumowując bardzo niewiele czasu spędzam na wkuwaniu. Rozleniwiłam się. Będąc kilka miesięcy we Włoszech, nauczyłam się włoskiego w zadawalającym mnie stopniu, jedynie przez po prostu przebywanie we włoskim otoczeniu (przy czym na ten sukces wpłynęła głównie wcześniejsza znajomość języka hiszpańskiego). Tak mi się to spodobało, że zraziłam się do wszelkich tradycyjnych form nauczania. Później wylądowałam w Grecji. Długo się zeszło zanim nauczyłam się greckiego, dlatego że ponownie nie wkładałam wysiłku większego w jego naukę. W końcu jednak samo przebywanie w otoczeniu greckim wbiło mi w głowę ten język. Dopiero teraz kiedy bardzo swobodnie się nim posługuję zaczęłam czytać książki, właściwie nie z wyboru nawet, ale z potrzeby, muszę czytać do szkoły, a jako efekt uboczny poznaję poprawną gramatykę i pisownię grecką.
Podobnie z chińskim. Kilka razy podchodziłam do niego w życiu, zawsze były to podejścia podręcznikowe i nie dawałam sobie rady. Tym razem jest inaczej. Z pewnością niektórzy stwierdzą, że nieefektywnie, mało skutecznie, że tracę czas, ale ponownie -  nie uczę się 'podręcznikowo' i pewnie nie będę aż nauczę się tego języka w stopniu komunikatywnym, owszem zrealizowałam kilka kursów i jeszcze wiele  pewnie zrealizuję, ale podejrzeam, że podręczniki to zaledwie jakieś 5% całego mojego czasu spędzanego nad mandaryńskim. Uczę się głównie przez osłuchiwanie się i funkcjonowanie w wytworzonym osobistym światku tajwańskim.
Ktoś powie, że trzymając się konkretnej metody czy kursu umiałabym już chiński świetnie, bo przy ilości poświęcanego przeze mnie czasu z tym językiem tak mogłoby być, tylko że ja nie jestem już zdolna do suchego wkuwania od czasu do czasu wspieranego innymi, bardziej żywymi elementami, jak oglądanie seriali itd. W moim przypadku jest odwrotnie, bo tylko tak nie tracę motywacji, nie jestem przerażona chińskim, ale przeciwnie, z dnia na dzień popadam w co raz większe oddanie temu językowi, w co raz większą fascynację. I obcowanie z żywym językiem w niewielkim stopniu wspieram innymi tradycyjnymi metodami nauki. Efekt jest taki, że uczę się powoli, trwalej i wiem, że się nauczę. Języka chińskiego i tak nie można nauczyć się szybko. Ja się nie spieszę, uczę się z pasji i dla siebie, może odrobinę z szaleństwa, bowiem na dzień dzisiejszy nie planuję, żadnej kariery związanej ze znajomością tego języka. :)

W szaleństwie jest metoda :). Nie pamiętam kiedy konkretnie zaczęłam na dobre uczyć się chińskiego, wydaje mi się że około dwa lata temu. I w tym momencie mam jedną uwagę, którą chcę się podzielić.
Gdy przyjechałam do Grecji, jak już wspomniałam, dałam sobie na spokój z greckim, jego trudność mnie przerosła. Wyszłam z założenia - żyję tu to i prędzej czy później się go nauczę, choć wydawało mi się to niemożliwe. Przez pierwsze dwa lata ani nie rozumiałam ani sama nie potrafiłam mówić. Dokładnie po dwóch latach przyszedł moment, że z ciągu mowy słyszałam i wyodrębniałam każde poszczególne słowo bardzo wyraźnie. Nie wiem jak konkretnie to opisać, wcześniej niby też je słyszałam, ale wtedy jakby słuch mi się nagle wyostrzył i słyszałam jak gdyby ktoś mówił do mnie po polsku, rozróżniałam wszystkie słowa, jedynie ich nie rozumiałam.. W ciągu kolejnego pół roku błyskawicznie zaczęłam się komunikować po grecku i po dziś dzień polepsza się moja jego znajomość.
Teraz po dwóch latach nauki chińskiego, głównie metodą intensywnego osłuchiwania się, zauważyłam dokładnie kilka dni temu, że pojawił się ten sam etap, przez który przeszłam wcześniej w grece. Słyszę bardzo czysto i wyraźnie każde poszczególnie wymawiane słowo, nawet w bardzo szybkich wypowiedziach. Tylko, że to znowu nie jest takie po prostu wyodrębnianie słów, odbieram to w taki sposób, jak gdyby ktoś mówił do mnie po polsku, tyle że ja doznałam jakiegoś rodzaju amnezji i zapomniała znaczenia słów. Jednocześnie zauważyłam nagłą, ogromną swobodę w zapamiętywaniu wymowy i znaczeń co się przekłada na samo mówienie i pisanie zresztą też (łatwiej coś napisać, gdy wiadomo co się chce napisać :) ). Sama jestem bardzo ciekawa jak będzie dalej. 

Bez względu na wszystko - kluczem do sukcesu jest wyrobienie w sobie cierpliwego podejścia do zagadnienia. :)

Wyszło obszernie, wyczerpująco i podsumowująco.. :)

P.S proszę wybaczyć mi mój kiepski polski.. w zakresie tego języka odnotowuję nie postęp, ale smutny regres..


17 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Muszę powiedzieć, że ja w taki właśnie sposób - bez podręcznika, spontanicznie, zanurzając się, nauczyłam się jako dziecko angielskiego w takim stopniu, że w wieku 11 lat spokojnie mówiłam i pisałam pamiętnik. W tym samym czasie przyszła nauka języka w szkole, a co za tym idzie szkolne schematy - wkuwanie słówek itd. I muszę powiedzieć, że mimo to, że wiem, że metoda z dzieciństwa, jak również ta, którą ty opisujesz, jest najlepsza, to strasznie zakorzenił się we mnie system szkolny i nie ucząc się konkretnego tematu z książki (zdrowie, jedzenie po kolei) czuję, jakbym coś traciła względem osób uczących się na kursach. Że moja wiedza będzie bardziej chaotyczna, słownictwo zbyt ogólne.

    Teraz studiuję filologię i widzę, jak wiele można by było zmienić, aby język "sam" wchodził do głowy.

    Ale masz rację, zanurzanie się jest najlepszym sposobem i chyba powinnam pozbyć się szkolnych nawyków.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo inspirujący wpis:)
    ach chciałabym mieć w sobie tyle cierpliwości:) ja niestety chcę mieć wszystko na już i to mnie gubi szczególnie w nauce języków:(
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. milo mi :) Cierpliwosc to rzecz nabyta ;) Tez kiedys bylam niecierpliwa, ale to w niczym nie pomagalo, wrecz przeciwnie. Spokoj i opanowanie to najlepsze rozwiazanie ! :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Spokój, opanowanie, odpowiednia motywacja:)

      Usuń
  3. To nie tak, bo przeciez jak nauczysz sie w ten sposob, to owszem wiedza bedzie troche rozrzucona po glowie, ale jak osiagniesz dobry poziom to wtedy raz przeczytasz podrecznik do gramatyki i od razu wszystko nabierze sensu, duzo latwiej wtedy uporzadkowac to co sie juz wie. Jest to duzo mniej bolesne niz nauka podrecznikowa od poczatku. To tak jak dzieci. Dzieci intuicyjnie poznaja jezyk a pozniej ida do szkoly i porzadkuja swoja wiedze oraz sie douczaja.
    Ale ja tez nie twierdze, ze tradycyjne metody nauki sa zle, tylko tyle ze jesli chodzi o jezyk chinski to pomimo prob nie potrafie sie tak uczyc. Wtedy chinski staje sie dla mnie niemozliwy dla nauczenia, nierzeczywisty, kosmiczny.. To wlasnie kontakt z jezykiem sprawia, ze widze, ze postrzegam go jako cos latwego i mozliwego do osiagniencia. Obserwuje go z perspektywy jego uzytkownikow. Taka forma nauki wplywa pozytywnie na moja motywacje. Ponadto nie mam czasu i sily na tradycyjna nauke, jakos wkuwanie mnie irytuje.. co innego czytac o czyms o czym juz mam jakies pojecie co innego uczyc sie czegos od zera..
    Po za tym zauwazylam, ze jesli chodzi o chinski to problem z nim przy stosowaniu tradycyjnego wkuwania mam nie tylko ja, ale wiele osob, ktore obserwuje. rezygnuja z jego nauki, bo najzwyczajniej w swiecie chinski je przerasta, jest zbyt trudny.. Wiec moja metoda jest wolniejsza, ale jestem pewna, ze przyjdzie moment w ktorym sie go naucze, w przeciwienstwie do wielu osob, ktore wystartuja z podrecznikowym nastawieniem i predko porzuca nauke i w efekcie nigdy sie go nie naucza.. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i znów Ev odezwała się po tygodniach milczenia i znów pisze same mądre rzeczy.

    Ja mam za sobą próby nauczenia się kilku języków, w większości z marnym skutkiem. Dlaczego??? Bo przerastało mnie "podręcznikowe" podejście do nauki.
    Chęć do angielskiego zabiła we mnie szkoła, podobnie do niemieckiego, która odżyła niedawno z kilku powodów.
    A dlaczego przestałem uczyć się niemieckiego??? Bo za dużo było w podręczniku gramatyki, która wymagała ode mnie silniejszego nakładu pracy i czasu, a to z kolei zaburzało mój plan nauki i powstawały zaległości a co za tym idzie frustracja i zwątpienie we własne siły.
    Z językiem, którego się uczę obecnie jest podobnie. Osłuchuję się, co pozwala zapamiętać wiele słówek i wyrażeń bez większego zaangażowania, ale gdy przychodzi czas na ćwiczenia gramatyczne (w dalczych lekcjach szczególnie) zaczynam się zatrzymywać i trwać w "bezruchu". Mówię sobie, że dopuki nie zrozumiem danego zagadnienia nie brnę dalej w naukę a to powoduje, że nie robię w sumie nic.
    Dlatego dziękuję Ev za ten wpis.
    Już wiem, że muszę najpierw się osłuchać a na gramatykę przyjdzie jeszcze czas.
    Oczywiście będę się starał wykonywać ćwiczenia z kursów najlepiej jak będę umiał, ale nie będę się zbytnio przejmował wynikami. Bo przecież ile razy zdarza nam się mówić niegramatycznie w języku ojczystym???
    Ev pisz częściej bo mądrze piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis i niesamowity blog.
    Polecam także www.ehsk.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. 你给我希望。有孩子的人还可能学习中文 :)。你教你女儿汉语吗?我有三岁的儿子,他不喜欢看汉语电影,但是他喜欢Shimajiro小虎(日本的电影)。

    OdpowiedzUsuń
  7. Super blog, czytam od kilku dni. Duzo ciekawych pomocnych informacji.
    W podstawowce i w liceum ledwo dawalam rade z jezykami obcymi. To byla dla mnie prawdziwa zmora.. choc z polskiego bylam swietna to juz np. z gramatyka innego jezyka ne potrafilam sobie poradzic.
    Moim zdaniem problemem jest to, ze nauczyciele lubia sie skupiac na tych lepszych uczniach, ktorzy mieli juz wiele wspolnego z danym jezykiem i zaniedbuja tych co sa troche w tyle. To frustruje i skutecznie zniecheca jezykow.
    Kolejny BARDZO duzy problem- nie mamy zajec- jak sie efektywnie uczyc jezykow obcych. Mamy podrecznik i zeszyt a zaden z nauczycieli nie wspomni o mind map, pomodoro, o osluchiwaniu sie, miksowaniu metod itp.

    Myslalam, ze jestem antytalenciem jezykowym.. do momentu kiedy wyladowalam w UK... Tu jest tylu obcokrajowcow, ze wlasnie osluchiwanie sie z jezykiem bardzo motywuje zeby z czasem i zajrzec do podrecznikow. Tak tez nauczylam sie angielskiego i portugalskiego. Studiuje w UK, a w j.portugalskim rowniez moge np. czytac ksiazki, rozmawiac bez problemow na rozne tematy, pisac itp.

    Teraz wzielam sie w tym roku za niemiecki i chinski. Niemiecki kiedys juz mialam w liceum (zero rezultatow niestety). Przekonalam sie, ze TALENT do jezykow obych nie istnieje. Za to trzeba byc cierpliwym i systematycznym, no i oczywiscie wybrac swoja glowna metode plus miksowac cala reszte metod- TV, radio, muzyka, ksiazki, gry, interaktywne strony do nauki jezykow obcych, rozmawianie/pisanie z obcokrajowcami/native speaker'ami (http://www.conversationexchange.com/), fiszki, naklejki, itp..

    Tak wiec, choc niestety nie mam w poblizu zadnych Chinczykow czy Niemcow, i nauka idzie mi obecnie dosc zmudnie i wolno ale wlasnie jak Ev lubie metode osluchiwania sie. Idzie wolno, ale widze rezultaty, i jestem pewna, ze tak sie jezyka naucze. Jak mam czas to doczytuje cos z gramatyki czy ucze sie jakiegos zwrotu. Moim celem jest opanowanie do poziomu komunikatywnego obu tych jezykow do ok grudnia tego roku. Mysle, ze z chinskim moze to sie wydluzyc do kolejnych wakacji, ale nigdzie mi sie nie spieszy ;)

    Pozdrawiam wszystkich pasjonatow jezykow obcych :) xx

    Aga

    OdpowiedzUsuń
  8. Aguxa - w takim razie zaciskam kciuki! Grunt to byc uzbrojonym w cierpliwosc. Ciekawa jestem jak Ci pojdzie z chinskim, ja dalej w nim nie jestem szczegolnie komunikatywnaa to juz chyba 3 rok leci :D Ale najwiecej czasu 'stracilam' na poszukiwanie odpowiadajacej mi metody nauki. Odkad odkrylam jak ugryzc chinski to wszystko jest na lepszej drodze :)

    Jan Matusiewicz - Witaj :) Pozwol, ze odpisze po polsku, byc moze jeszcze komus innemu odpowiedz wyda sie interesujaca. Nie ucze moich dzieci chinskiego, mimo ze jest on obecny w ich zyciu od wlasciwie zawsze, ale tylko w formie osluchiwania sie, ogladania filmow i bajek. Wg. badan samo osluchiwanie sie i ogladanie bajek nie wystarcza by dziecko nauczylo sie jezyka, zeby przyjelo jezyk naturalnie powinno miec z nim kontakt przez 20% swojego dziennego czasu, w ktorym nie spi, mniej wiecej przez 16 godzin tygodniowo. Ten kontakt z jezykiem musi jednakze wymagac od dziecka jego uzywania, czyli powinno sie do dziecka mowic i oczekiwac, ze odpowie w tym jezyku. W moim przypadku na uczenie dzieci chinskiego jest za wczesnie bo sama znam zaledwie podstawy, a i biedze sie nad uczeniem ich polskiego, plus staram sie jako trzeci jezyk nauczyc je angielskiego, bo szkoda by bylo gdyby go nie umialy i musialy sie z nim meczyc pozniej w szkole.. samo osluchiwanie mimo, ze tak sie nie naucza niewatpliwie ulatwi im nauke tego jezyka kiedy podrosna i beda chcialy sie go uczyc. :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wpis i godny polecenia. Rzeczywiście w nauce chińskiego ale też i innych języków, cierpliwość i systematyczność to podstawa. Myślę, że aby naukę języka zakończyć sukcesem, ważne jest również to abyśmy lubili się go uczyć a w drugiej kolejności, mieli do tego motywację :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najszybciej uczymy się danego języka kiedy się nim na co dzień posługujemy. Wiem, że nie zawsze jest to możliwe ale w ramach możliwości starajmy się mówić i pisać po chińsku, angielsku itd. Schematy nauki w szkole zawsze w nas pozostaną, w mniejszym czy większym stopniu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wciąż nie mogę się zmobilizować. Ciągle tłumaczę sobie, że nie mam czasu, bo to, bo tamto. A bardzo chciałabym się nauczyć. Skąd wziąć motywację...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) a moze zajrzysz na mojego drugiego bloga, gdzie pisze ogolnie o nauce jezykow, jest tam dzial o motywacji, w ktorym prezentuje rozwiazania ktore sprawdzaja sie u mnie ale i u innych, jest tez kilka recenzji kursow w tym do naukii chinskiego jak Pimsleur czy MT, aktualnie tez testuje polska platforme online, ktora oferuje kurs j. chinskiego i za kilka dni rowniez zamieszcze recenzje. Moze tam cos znajdziesz co Ci pomoze?? Kluczem do sukcesu sa male kroczki, mala ilosc czasu i ustanowienie celu, ktory nie jest porzecenieniem wlasnych mozliwosci, by nauka sprawiala radosc a nie byla przykrym obowiazkiem. http://onaucejezykow.blogspot.gr/ jesli chcesz to zobacz tam na pierwszej stronie wpis m.in. "czy pamietasz jeszcze swoje postanowienia noworoczne", a moze tez kino tajwanskie by Cie wciagnelo w nauke, jakis film , drama? :)

      Usuń
  12. Ahaaaa czyli Ty jesteś też Ev Mylonaki? Bo właśnie przed chwilą byłam na tamtym blogu :) Moje spostrzeżenie jest takie, że ile ludzi, tyle sposobów nauki. Ja przede wszystkim potrzebuję wkuwania, dobrej bazy gramatycznej, bardzo lubię się uczyć z książek i sprawia mi to dużą radość, więc dla każdego coś miłego :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile bym dał żeby nauczyć się języka chińskiego :(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...